W środę (17.05.) nasza drużyna rozegrała mecz z ekipą wicelidera rozgrywek Ilanką Rzepin, przed spotkaniem murowanym faworytem do zwycięstwa wydawała się drużyna z Rzepina. Jednak boisko pokazało zupełnie coś innego.
Mecz od początku spotkania toczył się przy optycznej przewadze przyjezdnych. Rzepinianie konstruowali akcje ale większość z nich kończyła się w okolicach pola karnego Budowlanych, którzy mądrze rozbijali ataki gości nie dopuszczając ich do oddania strzałów z dystansu, a dobry mecz w naszej ekipie rozegrał Manuel Kowalski, który strzegł świątyni Budowlanych i bez problemów wyłapywał sporadyczne próby zawodników Ilanki. Po jednej z akcji naszych zawodników po wywalczonym rzucie rożnym w 26 minucie spotkania, z narożnika boiska dośrodkowywał Bartłomiej Szymczak, a jego precyzyjne podanie wykorzystał Kamil Skrobania, popularny Banan precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza przyjezdnych.
Budowlani prowadzili 1:0 i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania.
Druga część meczu to ataki gości którzy próbowali zniwelować jednobramkową stratę, ale narażali się tym samy na groźne kontrataki Budowlanych, a wyróżniał się w nich – najlepszy zawodnik Budowlanych – Tymoteusz Dynowski.
W 64 minucie spotkania po dośrodkowaniu z lewej strony boiska dogodną sytuację do podwyższenia wyniku miał Stanisław Słobodzian, jednak jego strzał zablokowali defensorzy Ilanki, piłka trafiła do Dawida Królskiego, który został sfaulowany w polu karnym, do jedenastki podszedł Dawid Walczak, który bez problemu pokonał bramkarza Ilanki Artura Tumaszyka.
Podrażniony stratą drugiej bramki wicelider próbował odrobić straty. W 74 minucie spotkania po indywidualnej akcji precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę Marcin Adamczewski zdobył bramkę kontaktową. Rzepinianie ruszyli do jeszcze żwawszych ataków, ale narażali się tym samym na groźne kontry naszych zawodników w których brylował Tymoteusz Dynowski. Po jego akcjach w 76 i 84 minucie Budowlani byli bliscy podwyższenia wyniku. Zabrakło precyzji i zimnej krwi. Ambitnie grającej drużynie Budowlanych udało się utrzymać korzystny wynik i odnieść drugie zwycięstwo z rzędu. Po końcowym gwizdku piłkarze Budowlanych odtańczyli taniec radości.
– Jestem dumny z mojej drużyny, która mimo osłabienia potrafiła stawić czoła wiceliderowi – powiedział po meczu szczęśliwy ze zwycięstwa trener Robert Ściłba.
Już dawno nie widzieliśmy tak ambitnie grającej drużyny Budowlanych Lubsko, zawodnicy udowodnili, że potrafią grać, a ambicją i wolą walki można nadrobić wszelkie braki. Cały zespół Budowlanych zasługuje na pochwałę, oby tak dalej. Już w sobotę wyjazd do Ośna Lubuskiego. Trzymajmy kciuki za naszych zawodników wsparcie będzie im bardzo potrzebne.




